Konflikt pokoleń
Konflikt pokoleń, czyli o tym, jak przetokowy Delfin rozwalił najnowszy autobus liniowy (2011r.) o najstarszy autobus liniowy (1985r.). Właściwie o samym zdarzeniu nie ma co mówić, dyć jeno obrałem zbyt mały promień skrętu, lub- mówiąc potocznie- za ciasno wziąłem łuk. Nadal do końca nie wiem, jak to uczyniłem- wszak wcześniej “przeszedłem” tam przegubowym mercem i ikarusem. Nie da się jednak ukryć, że w pechowej solówce, której suma cyfr numeru taborowego daje nie mniej- nie więcej 13, poszła jedna szyba, a kolejne 3 są przerysowane (a wydawało mi się, że przechodzi “na milimetry”). Za to Ikarus pozostał bez najmniejszej skazy. Udało się nawet nie potłuc lusterka, dzięki czemu nie grozi mi wieloletni pech. Chociaż “Fatum Mojego Ryja” ma zapewne inne zdanie w tej kwestii.
Pozostaje mieć nadzieję, że ubezpieczenie pokryje przynajmniej większą część szkody.
Na zakończenie chciałem pozdrowić niedojebane szuwarki z PKM Zawodzie, które to swoim pogotowiem tak zacnie ustawiły ikarusa. Również serdeczne “chuj ci w dupę” kieruję do majstra Wilczy Kieł, który jak zawsze szukał dziury w całym.
z cyklu “radosny pracownik wraca do domu, zadowolony z rezultatów swojej ciężkiej pracy”….
ha-ha. Dobrze, że Bóg wymyślił wódkę.
Czyli co, po premii?
wódka!